Potter zajadał pomidora w piątek, potem grał w piłkę na pustyni. Na pustyni była też Petra z pandą. Pod palmami jadły sobie pączki z powidłami z papryki. Potem Potter pojechał do portu kupić picie, pomarańcze, pizze i pstrąga. Jechał tam w wielkim pocie, ponieważ na pustyni panował potworny upał i wielka pustka.
Na pustynię przyjechał też Piotr z psem Pimpkiem i wszyscy razem wrócili do Polski PKS-em, którym wjechali na potężny prom. W Portugalii zamienili PKS na Porsche i dojechali szczęśliwie prosto do przepięknego pałacu w Płocku. Przywitała ich tam preclami prabacia Pola.
10